Jak już wspominałam, miałam sporo planów na ten nowy semestr. Ale żeby było ciekawiej, to u mnie się ZAWSZE coś wydarzy. Tym razem zafundowałam sobie kilkudniowy pobyt w szpitalu i przywitam wiosnę z gipsem na nodze. Taka pamiątka tegorocznych walentynek – zaatakował mnie niestety oblodzony chodnik. Nie chciało mi się wracać na uczelnię, ale takiego przedłużenia ferii nie planowałam. Mam dwie nowe metalowe przyjaciółki i ciężko mi teraz scrapować, muszę najpierw trochę przeorganizować mój warsztat pracy – nie dam rady kleić na podłodze
Pochwalę się więc zaległościami, których jeszcze nie pokazywałam na blogu.
Scrap eksperymentalny, bo praca Ani-Marii zaproponowana do liftu przez matkępolkę naprawdę zmusiła mnie do walki. Efektem tego jest rusałka w zieleni.














