grudniownik po raz ostatni

Jestem z siebie bardzo dumna, że udało mi się uzupełnić mój grudniownik. Jest mały i grubiutki, więc musi sobie leżeć przewiązany wstążką, żeby zachować w miarę zgrabny kształt. Ale nic nie poradzę na to, że nie mogłam sie powstrzymać przed przyklejaniem tekturowych śnieżynek.

Wtorek był pierwszym dniem spędzonym w Lublinie po kilku dniach podróżowania. Zaskoczyła mnie ilość śniegu i mróz. W środę udało mi się wysłać wszystkie zaplanowane kartki bożonarodzeniowe.

18 i 19 grudnia

W czwartek skończyliśmy budowę naszego domku z piernika. W tym roku był nieco większy i miał dachówki z cini minis :) Musi stać na jednej z niewielu półek, do których kocica nie ma dostępu. Dzięki temu przedłuża mu się nieco żywotność. W piątek wyruszyliśmy do Warszawy na organizowaną prawie co roku wigilię klasową mojego męża. Jego klasa licealna spotyka się nawet po skończeniu studiów :)

20 i 21 grudnia

Sobotę spędziliśmy w Warszawie oddając się rozpuście zakupowej. Mieliśmy kilka zleceń od Św. Mikołaja i musieliśmy mu pomóc. Niedziela to polowanie na chorinkę, przygotowania do Wigilii, pakowanie prezentów, dokupowanie tych brakujących.

22 i 23 grudnia

W wigilijny poranek ubraliśmy upolowaną dzień wcześniej choinkę. Kocica była nią tak zachwycona, że w nocy nie odstępowała jej na krok. Potem odkryła, że bombki są jednak fajniejsze. Święta spędziliśmy jeżdżąc od jednych rodziców do drugich, odwiedzając dziadków. Dopiero wieczorem mieliśmy czas na chwilę odpoczynku.

24 i 25 grudnia

Drugi dzień świąt to wyprawa do drugich dziadków mojego Tomka, tym razem na Podlasie. I to ostatni dzień w moim grudniowniku. Została mi jeszcze jedna wolna strona, może uzupełnię ją 31 grudnia? :)

26 grudnia

 


Komentarzy: 4 do “grudniownik po raz ostatni”

  1. fajnie opisane :) z 31 pomysł dobry, popieram

  2. Bardzo ładnie wszystko wygląda – taki grudniownik mi się podoba bardzo!!

  3. Kocham Cię za tę delikatność i łatwość w przekazie i nie „zawalenie” (co się u mnie zdarza) strony miliardem szczegółów… :)

  4. też dobrnęłam do 26 w swoim grudniowniku. I tak chyba zostanie :) A na ostatniej stronie umieściłam kopertę ze zdjęciami, których nie udało mi się umieścic na stronach.

    Twój jest cudny, lekki i delikatny. Podoba mi się niewielka ilość dodaków na stonach :)

Komentuj