Motylem dzisiaj jestem. Skrzydełka mi co prawda jeszcze nie wyrosły, ale nareszcie zmienili mi gips na wersję lekką, więc jestem o jakieś cztery kilo lżejsza i mogę bez strachu stanąć na wagę (na jednej nodze jeszcze, ale zawsze coś). Jestem dzięki temu jakby bardziej mobilna, więc sądzę że raczej szybko wrócę do scrapowania, tym bardziej że przede mną jeszcze 4 tygodnie zwolnienia i siedzenia w domu. Jutro nasze comiesięczne bablublińcowe ploty (oficjalnie znane jako spotkania scrapbookingowe służące wymianie doświadczeń, pomysłów i przydasi) , na które mąż obiecał mnie dostarczyć
Ostatni z niepokazywanych jeszcze liftonoszkowych scrapów. Wydrukowałam sobie sporo zdjęć sprzed prawie dwóch lat, kiedy to jeszcze byłam piękna i młoda. Okazało się, że wyszedł mi dyptyk, bo scrapa na tym papierze i z takimi zdjęciami już kiedyś robiłam. Lily zaproponowała nam do liftu taką pracę Nulki.









24 lutego 2012 at 21:38
Bardzo ładny scrap, taki letni, słoneczny ,plażowy wręcz…
25 lutego 2012 at 12:38
lubię jak nie wiem co!