po odwyku komputerowym

Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek o godzinie dwudziestej, kierunek łóżko będzie jedynym słusznym wyborem. Tym bardziej, że jestem sową i siła grawitacji działa na moją głowę najbardziej w godzinach porannych, a poduszka wydaje się najcieplejszym i najprzyjemniejszym miejscem na świecie. Poza tym nie mam czasu usiąść do mojego kochanego komputera i tracić czasu na coś nie związanego z uczelnią. Dobrze, że to jeszcze tylko półtora tygodnia.

Pochwalę się tym, co udało mi się zrobić bez Liftonoszek. Mój pierwszy tegoroczny scrap. W roli głównej ja jako trudna modelka. To była taka przedliftonoszkowa reaktywacja i wspólne scrapowanie z noomiy, znęcałyśmy się obie nad tym scrapem.

Ten natomiast zaczął powstawać jeszcze przed pierwszym, ale wyszło tak, że skończyłam go dopiero jak się trochę rozkręciłam przy tamtym, więc mogę go nazwać numerem dwa. Liftowanie razem z noomiy, tym razem ta praca. Na scrapie moja Mika, która pozazdrościła mi bench mondayowych zdjęć.

I ostatni scrap, stworzony w ramach przygotowywania pracy z multimediów. Tzn. robienia sobie przerwy w tworzeniu, bo ileż można tłumaczyć teksty o jakimś artyście, polować na zdjęcia prac i filmy. Pamiątka z wernisażu wystawy mojego ulubionego wykładowcy – Adama Styki.


Komentarzy: 3 do “po odwyku komputerowym”

  1. Bardzo mi się ten pierwszy podoba. Cudne te kolorystyczne akcenty :)

  2. wszystko jest przepiękne :) rozpływam się!!!

Komentuj