…czyli immacola i edit podbijają Kraków. Było super! Naładowały nam się akumulatory, wyśmiałyśmy się, poznałyśmy cudowne dziewczyny. Najmodniejszym kolorem okazał się fioletowy, prawdopodobnie chciałyśmy się dopasować do koloru ścian. Sklepy stanęły na wysokości zadania i niektórzy przetracili tam majątek (ja byłam twarda i kupiłam tylko kilka papierów, ha!).
Warto było spędzić prawie dziesięć godzin w busie, w którym w drodze do Krakowa prawie sie ugotowałyśmy, a w drodze powrotnej musiałam owijać się nie tylko swoim szalikiem, żeby nie zamarznąć. Warto było biec do busa z Galerii Krakowskiej, bo przecież musiałyśmy sobie kupić czerwone filiżanki w białe kropki (cały dzień za nami chodziły, odkąd zobaczyłyśmy je zaraz po przyjeździe). I czułyśmy się niezwykle studencko odliczając czy aby na pewno zostanie nam coś na bilet powrotny.
Moje maleństwo i tajne stowarzyszenie zielonych reklamówek:
Domek stworzony przez mrouh robił wrażenie:
Edit i jej materiał na okładce art-journala Anny-Marii
Jaszka i rysunek od córeczki Edit
Ciekawe komu trafiły się wyjątkowe papiery wylizane i nadgryzione przez Jaszmurkę?
„Widzisz jaka jestem flexible?”
I umiem ładnie pozować…
Dzióbki:
Ibisek nie panowała nad swoimi żądzami. Kamaftut nie wiedziała co o tym myśleć…
Ułożenie warg mówi samo za siebie – Madzioza i Nulka.
MonaLisa i słynna zapiekanka festiwalowa.
Warsztaty art-journalu – ‘czy mamy wyprosić z sali te panie z tyłu?!”
Loża szyderców się popłakała.
Edit i Flora rozprawiają o filcu
Przytulaski:
I takie tam grupowe



























24 października 2010 at 19:18
Zazdraszczam razy tysiąc!
24 października 2010 at 19:20
noczemu mnie nie ma na tym noznym buuuu
super fotki
czekam:)
24 października 2010 at 20:25
Ale dlaczego mnie tam nie było??
W następnym roku zaklepuję busa z Wami
24 października 2010 at 20:36
Śliczne zdjecia kochana. I popłakałam sie ze śmiechu czytając komentarze
24 października 2010 at 21:29
aszzzz ty
faaajne fotki ci wyszły, choc miałam wrażenie ze cykałas non stop! wiec powinno byc ich wiecej.
przy piaskownicowym z nogami powinno sie znalesc moje zdjecie z zapiekanka, bo to przez nia nie załapalam sie na grupówke
sciskam!!!!
24 października 2010 at 22:43
Paulinko po pierwsze dzięki za iście studencką wyprawę
wszystko co piszesz to prawda, wygadałyśmy się wyśmiałyśmy, nabiegałyśmy, wysiedziałyśmy, ponatychałyśmy, pościskałyśmy się..:)
acha po drugie dzięki za pierwszą fotkę … nie ma to jak utwierdzić się iż tam gdzie inni mają ramię moja głowa dopiero się zaczyna:) dzięki, dzięki:)
24 października 2010 at 22:49
Edytko, małe jest piękne
fotek jest duuuużo więcej, ale musiałam się zdecydować na kilkanaście
cieszę się, że się wam podobają
25 października 2010 at 00:59
Ale super zdjecia:-)
Miło było poznać i uścisnąć łapkę!
Załapałam się na jakieś zdjęcie? Jeśli tak, to mogę prosić na maila?
Dobranocka:-)
26 października 2010 at 09:22
Imm to ja jeszcze to więcej poproszę jak gdzieś jestem:)
26 października 2010 at 14:22
ojjj jaka szkoda, że ja nie załapałam, że Ty to Ty…. ale gapa jestem
nadrobimy następnym razem, dobra?
pozdrawiam
26 października 2010 at 15:13
świetna relacja!!! cieszę się, że Cię poznałam! uściski!
26 października 2010 at 19:43
mam nadzieję, że uściskam was już niedługo znowu
dziękuję :*
27 października 2010 at 22:48
Ale czadowa relacja