kwiecień w domowędrującym

Tym razem przez zamówienia nie wyrobiłam się na czas z wpisem do domowędrującego. Ale jest! Powstał w piątek, podczas wieczornego przypływu weny. Z wytycznych pominęłam sobie zegary, bo nie bardzo mi pasowały, ale pastelowe kolory, tektura i przeszycia są.

Lewą stronę wpisu zajmuje mój kochany Oskarek, który odszedł od nas po dziewięciu latach :( Tęsknie za nim okropnie. Pod jego zdjęciem wiersz, który znalazłam w internecie, i który był ukojeniem w ten smutny dzień. Na prawej stronie zawilce i jak zwykle ja – podczas pierwszej wiosennej sesji.

Tłem dla wpisu są papiery z Victoriany ze scrap.comu – wykorzystuję już resztki, więc nadszedł czas na kolejne zamówienie.  Ten motylek pod szkiełkiem i alfabet też stamtąd. Ostatnio nie przepuszczałam prawie żadnej kasy na zakupy scrapowe, więc w nagrodę za wytrwałość zafundowałam sobie Monarch Butterfly MS :) Teraz czekam aż II Lista Społeczna się finalizuje i dostanę moje cudo.


Komentarzy: 4 do “kwiecień w domowędrującym”

  1. do lewej by jak najbardziej zegary pasowały według mnie

  2. pewno tak, ale ja nie mam żadnego pasującego – stempelków zegarowych się jeszcze nie dorobiłam :)

  3. popieram wilka, zegary pasowałyby, służę zegarami na przyszłość, piękne zdjęcia i wzruszający wpis z Oskarem

  4. wpisy super, a motylka zazdroszczę, okropnie mi się on podoba ;)

Komentuj